| belialblog - archiwum: Ta notka będzie o życiu |
| Strona główna |
Ta notka będzie o życiui o tym jak ono mnie wkurza. Bern dzięki za życzenia w poprzednim komentarzu. Nie powiem, jak na razie się spełniają, ale to jest właśnie problemem. Przynajmniej dla moich rodziców... Otóż moi rodzice nie mogą przeboleć faktu, że mam życie seksualne. Coś tam chrzanią o szanowaniu się. Babcia też, usłyszałam że powinnam się szanować i nie latać ciągle na spotkania ze znajomymi. Najlepiej, żebym siedziała w domu i koncentrowała się tylko na pracy magisterskiej. Jak oni mało wiedzą i rozumieją... Mam siłę by ciągnąć ten cyrk z pracą magisterską, właśnie z powodu ludzi. Coby nie mówić, pierwszym impulsem dla mnie by wrócić do pisania pracy był Zefir. On mnie też wyciągnął z izolacji, w którą sama się wpędziłam. Byłam jednym z tych odludków o których teraz wspominam w pracy magisterskiej. Ale parę osób uwierzyło we mnie, że uda mi się wyjść z tego zakrętu, i to daje mi dodatkową siłę. Chcę skończyć tą pracę dla siebie i dla tych co we mnie wierzą. Rodziny w to nie wliczam. Ale oczywiście oni wiedzą lepiej, że zamknięcie w domu i zmuszenie mnie do pisania pozwoli w końcu napisać mi tą pracę magisterską. Rodzina chce mi wybierać z kim mam utrzymywać kontakt. Nie muszę wam chyba mówić, jaki to poroniony pomysł. No, w każdym bądź razie, wracając do głównego tematu. Moja rodzinka nagle się zorientowała, że mam życie seksualne. :D Raz rzuciłam jakąś prowokacyjną uwagę matce a propos Zefira... i się zaczęło. Częściowo sama jestem sobie winna, a z drugiej strony matka narzekała, że jej nic nie mówię, i w ogóle... Ma to co chciała, jaka szkoda, że znowu jej się rozbił mój wizerunek. Najpierw były jazdy jak się dowiedziała parę lat temu, że miałam dziewczynę... Teraz są problemy, że mam chłopaka, uprawiamy seks i zostaję u niego na noc. Nie da się jej zadowolić :D (nie to, żebym próbowała). Ojciec to już w ogóle nie chce się do mnie odzywać. Co za pieprzeni hipokryci, i jeszcze się oburzają, jak im to wypominam. Prawda w oczy kole: urodziłam się 6 miesięcy po ślubie. Od mamy usłyszałam, że pracowała, to i mogła... Ojciec w ogóle się oburza jak to mówię. A przepraszam, nie słyszeli o antykoncepcji? Przecież nie wszystko od razu musi się skończyć na dziecku jak u nich. Mama chce ze mną zrobić pogadankę na temat mojego prowadzenia się. Żałosne. Nie rozmawiała ze mną o seksie jak miałam 15 lat itp. a teraz chce gadać. No, że mam się szanować, i że jak będę taką latawicą, to mnie nikt nie będzie szanował. Żeby ona chociaż wiedziała o czym mówi... W ogóle mnie nie zna. Co ja się będę przejmować tym, co sądzą o mnie inni? Chcą mi przyczepić etykietkę "kurwy" proszę bardzo. Niewiele jest osób na zdaniu których mi zależy, a rodzina i obcy ludzie na pewno do nich nie należą. Belial mówi: mogą sobie tylko pogadać... ;) belial 2007-04-16 11:17:05 skomentuj (2) |