Strona główna

away for always... definetely...


wokół mnie jest taka ładna pustka... nie mam zamiaru udawać, że jej nie ma.

gdybym za parę minut umarła, pies z kulawą nogą by się tym nie zainteresował. może ktoś by się dowiedział po tygodniu, po miesiącu, może w ogóle. może osoby z którymi wcześniej się umówiłam, zainteresowałyby się czemu nie przyszłam na spotkanie. MOŻE.

wszyscy mają własne problemy, więc po co się jeszcze jakąś wariatką interesować? tak, wariatką. leczę się u psychiatry. ale to gówno kogo obchodzi. ci co wiedzą, i tak się tym nie interesują. lepiej się zajmować problemami innych, tak? O tym jak się Mandi źle czuje, i że się leczy, słyszałam wielokrotnie od Tai. Wiem, że się go dopytuje o zdrowie. Ale kto się mną przejmuje? Nikt.

Teraz się parę osób zainteresowało, jak znowu dostałam po dupie od faceta. Zresztą wcale się mu nie dziwię? Kto by chciał być z takim zerem jak ja? Żadnych przyjaciół, żadnych zainteresowań, na chceniu się kończy - zero motywacji do czegokolwiek. Nie mam nawet siły ukończyć tych pieprzonych studiów. I z takimi problemami?

Jakbym ostatnio nie krzyczała o swoich problemach, to pies z kulawą nogą by się nie zainteresował.

Belial mówi: Chrzanię ten świat. Nie będę udawała, że mam przyjaciół, bo nie mam. Żegnam. To była ostatnia notka.

belial 2007-04-25 12:09:40
skomentuj (13)